- Prosiłeś, bym ci zaufała, więc to zrobiłam. Powierzyłam ci swoje życie.

Kiedy ramiona pękały z bólu, ułożyła się na podłodze i zaczęła ćwiczyć mięśnie ud.
Jak zawsze.
jego uwagę – już zniknęło. Przypomni sobie później, pewnie w środku nocy.
Center, więc tam się spotkamy. To niedaleko od kostnicy. Będę najszybciej, jak się da.
koszulek po aparaty fotograficzne, a „autentyczną” meksykańską knajpą ze stolikami na
– Rozmawiałeś z nią? Poważnie?
Nie wróciła jeszcze, a już zobaczył Jonasa Hayesa w obrotowych drzwiach. On także się
zielone szkła kontaktowe i wypcham policzki, będę wyglądała jak ta cała Jennifer. – Na
Hayes czuł ciężar dochodzenia. Od śmierci bliźniaczek minęło zbyt dużo czasu. Trop
– Jasne, ale we wszystkich dokumentach, na które do tej pory trafiłem, widziałem tylko
stał tam, gdzie go zostawiła, wsiadła do niego i ruszyła w górę mrocznej rzeki. Wiosłowała powoli, zmagając się z prądem. Mimo zmęczenia uśmiechnęła się do siebie. Woda zawsze była jej żywiołem, a noc ją podniecała - jak wampira - pomyślała. Spojrzała na księżyc i przypomniała sobie o swoim zadaniu. Kiedyś nie było ono tak oczywiste, teraz podążała już jasno wytyczoną ścieżką. Czując zbliżającą się burzę, skierowała zwinną łódkę do przystani. Wysiadła i szybko poszła dróżką pod górę. Była zmęczona, ale i podekscytowana. Morderstwa zawsze ją wyczerpywały, a jednocześnie napełniały energią. Musiała jednak trochę odpocząć. Zastanowić się nad tym, co zrobiła. Przemyśleć wszystko. Cicho przemknęła w ciemnościach do swojej samotni i pośpieszyła schodami w dół. Wkrótce będzie świtać. Latarka leżała na swoim miejscu. Atropos rzuciła snop światła na swoją ofiarę. Cricket zamrugała kilka razy, a jej wzrok powędrował w kierunku słoja z pająkami. Pobladła i szarpnęła się, próbując krzyczeć przez zakneblowane usta. Trzeba ją znów uspokoić. - Załatwiłam kolejną sprawę - powiedziała Atropos, wyciągając z kieszeni nić życia. Cricket zamarła. - Berneda. Znasz ją, to matka rodziny. - Atropos westchnęła i odrzuciła włosy na ramiona. Miała ochotę zapalić... ale jeszcze nie teraz. Cricket wiła się na klepisku, usiłując odsunąć się od słoja. Żałosne. Taka bezczelna dziewucha, a teraz trzęsie się jak galareta - a wszystko przez kilka małych pająków. Jak łatwo było poznać ich fobie. Przerażone oczy spojrzały na Atropos. - Zgadza się. Ona nie żyje. Rozległo się przytłumione sapanie, to Cricket spazmatycznie łapała powietrze. - Jak? Och, miała słabe serce i... drobne problemy z oddychaniem. Po co strzępi sobie język? Ten żałosny pomiot z nieprawego łoża nigdy nie zrozumie. - Ale nie martw się, To już niedługo. - Dotknęła nici okręconej wokół słoja. - Popatrz. Ale Cricket wciąż patrzyła na nią. Patrzyła jak na wariatkę, Atropos to wyczuła. Ona? Szalona? Na moment odżył głęboko skrywany, choć zawsze obecny lęk. Czyżby była niespełna rozumu? Natychmiast odepchnęła od siebie tę okropną myśl. Spojrzała z góry na związaną, zakneblowaną i rozdygotaną kupę ścierwa. - Już prawie nadeszła twoja kolej - powiedziała, żeby przypomnieć Cricket, co ją czeka. Skierowała światło na regał i znalazła ukrytą dźwignię. Zgasiła latarkę i znów usłyszała irytujące jęki Cricket. Niewiele brakowało, a złamałaby własne zasady i zabiła ją, zanim nadejdzie jej czas. Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie teraz. Cierpliwość jest cnotą. Ciekawe, kto wymyślił coś tak głupiego? Atropos już dawno nauczyła się, że do wszystkiego musi dojść sama; nie może czekać, aż ktoś ją wyręczy. Założyła buty ochronne i weszła do czystego, białego pokoju - swojego sanktuarium, z dala od ohydnych pająków i jeszcze ohydniejszego związanego ścierwa. W chłodzie tego pomieszczenia mogła zregenerować siły i znaleźć wewnętrzny spokój. Przez chwilę mogła napawać się swoim sukcesem. Aż do następnego razu. Który, wiedziała, wkrótce nadejdzie. Już niedługo.
zamglonym lustrze i szorowała zęby.
Hayes wrócił do biura i zastał tam szalejącego Bledsoe – usiłował obciążyć Bentza
jej w oczy.
teatr online

- Warunki twojego stypendium były

Ale znalazły się i ostre słowa. Z Los Angeles. Gorzkie opowieści o policjancie o
– Ktoś ci płacił, żebyś doprowadzała mnie do szału.
Niemal wyczuwał w powietrzu zapach zakazanego, zapomnianego seksu, gdy przyglądał
Kosmetyki z Ameryki. Które warto kupić?

Do tego umierała ze strachu. Leżała w śmierdzącym, ciasnym pomieszczeniu, w klatce

firma również posiada modele tej klasy — dodał zapobie-
- Oczywiście nie to jest celem wieczoru, prawda, lordzie Kilcairn? - zapytała
- Fakt.
przewodnik po najważniejszych zmianach

Ależ skądże. Święta Jennifer. Tally mówiła dalej:

- Masz ochotę kontynuować zwiedzanie, księżniczko? Czy może wolisz wracać do śródmieścia?
Zaledwie wymówił te słowa, drzwi się otworzyły i do pokoju weszła młoda dama. Była skromnie, lecz schludnie ubrana, o żywej, ruchliwej twarzyczce, piegowatej jak indycze jajo, i energicznym sposobie bycia kobiety, która sama musi sobie torować drogę w życiu.
zboczem. Była ładna, ubrana w niebieską sukienkę, z ja-
prawa zwalnianego pracownika